Niealkoholowe stłuszczenie wątroby – jaka jest przyczyna?

Patrząc przez pryzmat superbohaterów, to wątroba jest takim… batmanem pośród narządów. Dlaczego?

Wątroba spełnia w organizmie cztery główne funkcje:

  • detoksykacyjną
  • filtracyjną
  • metaboliczną
  • magazynującą

Musi ciągle radzić sobie z zagrożeniami z zewnątrz. Dzięki niej nasza krew jest wolna od toksyn i szkodliwych produktów przemiany materii. Odgrywa dużą rolę w neutralizacji toksyn, dlatego też nadmiar spożytego przez człowieka alkoholu może być dla niej destrukcyjny – w końcu skoro pracuje dwadzieścia cztery godziny na dobę w warunkach pracy szczególnego zagrożenia – nie ma co się dziwić, że czasem nie daje rady. U osób nadużywających alkoholu po pewnym czasie diagnozuje się alkoholowe stłuszczenie wątroby (AFLD), czyli przewlekłą chorobę wątroby polegającą na gromadzeniu wewnątrz hepatocytów (czyli komórek wątrobowych)  kropel tłuszczu.

Ale co, jeśli stronisz od alkoholu bądź spożywasz go naprawdę bardzo rzadko, a zostanie zdiagnozowane u Ciebie stłuszczenie wątroby? Czy to znaczy, że pijesz podczas nocnego lunatykowania i tego po prostu nie pamiętasz? Nic bardziej mylnego! Poza alkoholowym stłuszczeniem wątroby wyróżniamy również niealkoholowe stłuszczenie wątroby, w skrócie NAFLD. Pozwoliłam sobie na ten „suchy” żart z nieświadomym piciem alkoholu, ponieważ niestety w mojej kilkuletniej praktyce zawodowej spotkałam kilka osób, którym zostało zarzucone przez pracowników ochrony zdrowia, że oszukują i z pewnością ten alkohol piją – tylko się nie przyznają. Oczywiście, nieszczerość wśród pacjentów nie jest pewnie rzadkością, ale te osoby były faktycznie osobami niepijącymi alkoholu praktycznie wcale i poczuły się dotknięte takim oskarżeniem.  To skąd zatem u nich to stłuszczenie wątroby, skoro nie ma ono nic wspólnego z piciem alkoholu? Otóż moi drodzy, niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby jest definiowana jako nagromadzenie lipidów w hepatocytach (czyli komórkach wątroby,  przekraczające pięć procent ich objętości. Wyróżnimy tutaj – proste stłuszczenie wątroby, stłuszczeniowe zapalenie wątroby, inaczej NASH  i końcowe stadium, czyli marskość wątroby. 

Przewlekłe stłuszczeniowe zapalenie wątroby przypomina zmiany, które występują u osób nadużywających alkohol, jednak jej przyczyną są inne czynniki, niż spożywanie alkoholu. Podkreślę to raz jeszcze: nie każde stłuszczenie wątroby jest wywołane alkoholem. 

Co zatem powoduje, że powstaje nieiealkoholowe stłuszczenie wątroby? Może się wydawać, że skoro w nazwie „stłuszczenie” – ukryte jest słowo tłuszcz, to właśnie on jest powodem. Otóż niezupełnie! Aktualne dane naukowe pozwalają na stwierdzenie, że największe znaczenie w rozwoju tej choroby ma insulinooporność. W związku z tym – w komórkach wątrobowych gromadzi się tłuszcz, w ten sposób właśnie rozwija się stłuszczenie. Następnie w wyniku stresu oksydacyjnego dochodzi do tak zwanej peroksydacji lipidów – czyli inaczej ich utleniania, czemu towarzyszy wytwarzanie cytokin prozapalnych. I tak to właśnie rozwija się zapalenie wątroby. Niealkoholowe stłuszczenie wątroby rozwija się również w przebiegu innych zaburzeń zdrowotnych, niż insulinooporność – w opisie do tego filmu podlinkuję odnośniki do źródeł, w których takie dane są zawarte.

A skąd zatem ta insulinooporność? Insulinooporność to zmniejszenie wrażliwości tkanek na insulinę. Przyczyn jej powstania może być wiele, ale taka najpopularniejsza to ta związana z nadmierną masą ciała i współistniejącym stanem zapalnym. Osoby z nadmierną tkanką tłuszczową mają w organizmie przewlekły stan zapalny, co sprzyja powstawaniu insulinooporności. Generalnie na pierwszym miejscu przyczyn insulinooporności podaje się zespół metaboliczny, w tym otyłość brzuszną – a także  niedobór aktywności fizycznej.  Inne przyczyny insuliooporności to na przykład zespół policystycznych jajników i inne schorzenia ze współistniejącymi zaburzeniami hormonalnymi, przewlekły nadmiar kortyzolu, przyjmowanie niektórych leków,zaburzenia cyklu dobowego,a także podłoże genetyczne, na przykład nieprawidłowości w metabolizmie fruktozy, co powoduje duże obciążenie wątroby. Generalnie nadużywanie fruktozy w diecie jest niekorzystne dla wątroby, oczywiście jeśli myślimy o fruktozie dodanej – na przykład do produktów dla cukrzyków jako zamiennik glukozy, czy do słodyczy jako syrop glukozowo–fruktozowy. Wyizolowana fruktoza dodana do produktów to ważny czynnik zwiększający ryzyko stłuszczenia wątroby.

Często słyszę, że ktoś po diagnozie insulinooporności zrzuca na jej karb całą winę związaną ze swoją nadmierną masą ciała. Ale nie oszukujmy się, w większości przypadków pierwsza była nadwaga, a potem powstała na jej skutek insulinooporność… Ale dobrze, temat insulinooporności to temat na inny artykuł. Tym czasem wróćmy do naszej wątroby i niealkoholowego jej stłuszczenia. 

 W badaniu polskich naukowców już 10 lat temu, czyli w 2010r. mogliśmy przeczytać, że „Niealkoholowa stłuszczeniowa choroba wątroby (NAFLD) dotyka nawet do 33% populacji krajów rozwiniętych. Częstość jej występowania stale rośnie, co jest spowodowane zwiększającą się liczbą osób otyłych. Szacuje się, że u około jednej trzeciej osób z niealkoholowym stłuszczeniem wątroby rozwinie się niealkoholowe zapalenie wątroby, a u piętnastu procent z tych osób – dojdzie do marskości wątroby.” Nie brzmi dobrze, prawda?

Prawda jest taka, że u znacznej większości społeczeństwa niealkoholowe stłuszczenie wątroby to kolejny puzel do zaburzeń metabolicznych towarzyszących otyłości. Ale morał z tego taki – że wszystko (albo większość) leży w Twoich rękach. Insulinooporność, leptynooporność, niealkoholowe stłuszczenie wątroby, zaburzenia w poziomie cholesterolu czy trójglicerydów, nadciśnienie… wszystkie te zaburzenia, jeśli są skutkiem nadmiernej masy ciała, a nie wtórne do zaburzeń zdrowotnych czy genetycznych – są odwracalne. Nie ma jednak magicznej pigułki, którą trafisz wprost w przyczynę problemu. Możesz próbować jedynie maskować objawy… Ale nie tędy droga. Jeśli jesteś osobą otyłą, to potrzebujesz podejść do zdrowia holistycznie. 

Po pierwsze warto, abyś skonsultował się ze specjalistą, który dobierze Ci dietę spersonalizowaną – uwzględniając Twoje zaburzenia zdrowotne i przeszłość dietetyczną. Wybierz tutaj dobrego dietetyka, który pracuje z osobami z zaburzeniami metabolicznymi. Pamiętaj, że dobór strategii dietetycznej leży w kwestii dietetyka, a nie lekarza pierwszego kontaktu. Z lekarzem natomiast skonsultuj, czy jego zdaniem warto wprowadzić doraźnie jakieś leki – być może w Twoim przypadku warto odciążyć organizm i na jakiś czas wprowadzić takie leczenie objawowe. Oczywiście lekarz będzie wiedział najlepiej, co robić. 

Idąc dalej – potrzebujesz ruchu. Ruch jest lekarstwem, ale nie myl tego z przetrenowywaniem się, bo to wcale nie będzie sprzyjać redukcji Twoich zaburzeń zdrowotnych. Na początek dziesięć tysięcy kroków w jakiejś zielonej okolicy – to świetne na rozpoczęcie swojej przygody po zdrowie. 

Kolejna kwestia – to fakt, że należy zaopiekować się swoją głową. To znaczy, że jeśli masz tendencję do jedzenia emocjonalnego, kompulsywnego – jeżeli jedzenie jest Twoją nagrodą bądź karą  – to warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Pomoże on nakierować Cię na prawdziwe źródło Twoich problemów. A to właśnie one mogą być przyczyną tego, że jedzenie traktujesz jako narzędzie w walce z tymi problemami.

Niezależnie od pracy z psychologiem, warto wprowadzić w swoje życie chociaż jedną czynność, która będzie dla Ciebie formą odstresowania się, a która jednocześnie nie będzie serialem czy alkoholem. Wsparciem powyższych działań może być spersonalizowana suplementacja.

Pamiętaj, walcz o swoje zdrowie, bo masz je tylko jedno! 


Źródło:

https://www.sciencedirect.com/science/article/abs/pii/S0168827808001645

http://www.phmd.pl/api/files/view/3466.pdf

https://www.tiba.pl/asstes/file/6-NAFLD-I-NASH-w-otylosci.pdf

Facebook
Instagram
[instagram-feed]
Archiwum