Krwawa historia witaminy B12!

W połowie XIX wieku, angielski lekarz Thomas Addison opisał nietypowy rodzaj choroby. Teoretycznie była to niedokrwistość, czyli anemia, ale nie poddawała się ona zwyczajnemu leczeniu, a chorzy umierali w ciągu około 2 lat od wystąpienia pierwszych objawów. Poza typowymi objawami, jak bladość czy zmęczenie, chorzy cierpieli także na objawy ze strony układu nerwowego, np. mrowienie w kończynach, nerwobóle, zaburzenia czucia i zaburzenia psychiczne. Po latach odkryto, że chodziło o niedobór witaminy B12.

Historia witaminy B12 spokojnie mogłaby być dobrym materiałem na scenariusz do dobrego dreszczowca. Po opisaniu anemii złośliwej przez  Addisona w 1849 roku, inni naukowcy zainteresowali się tym problemem, a jednym z nich był Richard Minot, lekarz z Harvardu. Stwierdził on, że powodem niedokrwistości jest z pewnością dieta. Wraz z Williamem Murphym przeprowadzał eksperymenty na psach. Najpierw wywoływał u nich niedokrwistość – po prostu upuszczając im krew, a następnie karmił psy różnym rodzajem pożywienia, aby sprawdzić, co pomoże w odzyskaniu sił. Co prawda dobre efekty zauważył po podaniu czerwonego mięsa i niektórych warzyw, ale to surowa wątroba okazała się tutaj strzałem w dziesiątkę.

Co więcej, pomysł z wątróbką obaj panowie zaczerpnęli od innego badacza, który początkowo karmił psy z anemią po wykrwawieniu najpierw gotowaną wątróbką i miał niezbyt dobre efekty – ale dzięki jego leniwemu technikowi, któremu wątróbki nie chciało się obrobić i podał psom surową – po czym okazało się, że to surowa jest najbardziej obiecująca w kontekście leczenia anemii i regeneracji krwi. Whipple, Minot i Murphy wyniki swoich eksperymentów zaczęli publikować w naukowych pismach.

Na początku świat nauki miał duży dystans do ich prac, mimo, iż udokumentowali naprawdę godne odnotowania odkrycie w 1926 roku, w którym wykazali, że 45 pacjentów z niedokrwistością złośliwą zostało wyleczonych dzięki spożywaniu przez nich dużej ilości surowej wątroby. Jednak ich pracę doceniono dopiero kilka lat poźniej i w 1934 roku otrzymali Nagrodę Nobla za swoje odkrycia.

Ale mimo tej nagrody przez wiele kolejnych lat wciąż nikomu nie udało się dojść do tego, co dokładnie w tej wątrobie jest, że skutecznie leczy niedokrwistość złośliwą. Badania, prowadzone m.in. przez Williama Castle’a (ucznia Minota) zasugerowały, że do właściwego wchłaniania z pożywienia czynnika leczącego anemię złośliwą, potrzebne jest prawidłowe funkcjonowanie żołądka. Czynnik występujący w żołądku nazwano „wewnętrznym” w skrócie IF od angielskiej nazwy intrinsic factor, a ten z pożywienia – zewnętrznym. I dopiero w 1948 roku Karl Folkers wyodrębnił tajemniczy składnik z wątroby – witaminę B12 – inaczej kobalaminę, a strukturę tej witaminy dopiero osiem lat później opisał brytyjska chemiczka Dorothy Hodgkin, która za swoją pracę kilka lat później otrzymała również Nagrodę Nobla!

Zresztą była to w ogóle niezwykła kobieta, szczególnie znana z odkrywania trójwymiarowych struktur biomolekularnych. Wraz z zespołem odkryła również strukturę insuliny, dzięki czemu otworzyła drogę do masowej produkcji insuliny, a także opublikowała pierwszą strukturę steroidu oraz penicyliny. Wracając do B12 – okazało się, że jest to największa i najbardziej złożona cząsteczka spośród wszystkich witamin. Pozostało więc dojść do tego, jak otrzymać lek zawierające tę witaminę – żeby pacjenci nie byli skazani wyłącznie na wątróbkę 😉 Zsyntetyzowaniem witaminy B12 zajął się chemik organiczny, Robert Woodward. Do tego projektu zaangażował około stu osób i po około dziesięciu latach udało im się zsyntetyzować witaminę B12. Woodward również otrzymał nagrodę Nobla – w dziedzinie chemii za osiągnięcia w dziedzinie syntezy organicznej.

Cóż, samo odkrycie witaminy B12 było warte kilku Nobli, ale już dziś wiemy, że anemia złośliwa to nie jedyny objaw niedoboru B12. Jest to witamina, o którą bezwzględnie trzeba dbać.

Związek pomiędzy niedoborem witaminy B12 w organizmie a deficytami funkcji poznawczych u osób starszych jest zjawiskiem dobrze udokumentowanym. Ocenia się, że obecnie około  , co roku zaś diagnozowanych jest ok. 4,6 miliona nowych przypadków. Szacuje się, że liczba osób dotkniętych chorobą otępienną będzie podwajać się co 20 lat, sięgając około 81 milionów w 2040 roku.

Na chwilę zagłębimy się w szczegóły, ale tylko na chwilę. Musimy poznać podstawy, by zrozumieć resztę. Parę zdań, obiecuję 🙂

Pod pseudonimem B12 kryje się kobalamina, czyli organiczny związek chemiczny, który zwiera kobalt jak atom centralny. Oczywiście, jak na witaminy z grupy be przystało – jest rozpuszczalnym w wodzie prekursorem koenzymów. Reguluje ona między innymi produkcję naszych czerwonych ciałek krwi, czyli erytrocytów – stąd też przy jej niedoborze możemy spodziewać się właśnie niedokrwistości megaloblastycznej, chociaż witamina Bdwanaście jest nie bez znaczenia również w przypadku małopłytkowości i leukopenii. Kobalamina, jako koenzym, odgrywa niezwykle istotną rolę w procesach metylacji w organizmie. Tym samym jest odpowiedzialna między innymi za metylację homocysteiny do metioniny. A homocysteina to poważny czynnik ryzyka miażdżycy, ale również otępienia naczyniopochodnego czy choroby Alzheimera –pewne jest to że homocysteiny nie chcemy jej mieć w nadmiarze w organizmie. 

Ponadto B12 ma znaczenie w cyklu Krebsa, ale już żeby nie wchodzić w szczegóły, powiedzmy sobie po prostu że jest istotna w przemianach węglowodanów, białek i tłuszczów. Nie bez znaczenia jest jej rola również w układzie nerwowym – pomaga bowiem w tworzeniu otoczki mielinowej czyli ochrania nasze komórki nerwowe i oraz jest niezbędna, aby mieć dobry nastrój i równowagę psychiczną, a także mieć lepszą koncentrację i łatwość w uczeniu się.

Tyle wystarczy, mamy już z grubsza zarys. B12 odgrywa ogromną rolę w naszym organizmie, zdecydowanie działa w szerokim spektrum. Dlatego nie możemy pozwolić sobie na jej niedobór. Skąd w takim razie mamy ją brać? Występuje ona oczywiście w żywności, z tym że jest jedno ALE. Występuje jedynie w produktach odzwierzęcych. Witamina B dwanaście to witamina, której nie ma w warzywach. Mogliście słyszeć o tym, że na przykład spirulina jest cudownym źródłem witaminy B12, nie testy może to wprowadzać błąd i narażać na niedobór witaminy Bdwanaście zwłaszcza wegetarian i wegan. To właśnie ta grupa jest najbardziej narażona na niedobór witaminy B12 i powinna bezwzględnie ją suplementować. Spirulina i wiele innych, zwłaszcza morskich roślin, zawiera pseudokobalaminę, a wiec analogi witaminy B12. Maskują one niedobór we krwi (stąd wyniki krwi mogą nie wskazywać na niedobór) oraz mogą utrudniać wchłanianie kobalaminy. Zatem dowiemy się o niedoborach dopiero, gdy zaczną się np. poważne problemy neurologiczne. Wniosek jest jeden, nie jesz zwierząt – musisz jeść suplement witaminy B12.

W zasadzie to człowiek syntetyzuje B12! A dokładnie jego pasażerowie na gapę, czyli mikrobiota jelit. Ale pojawia się tutaj problem. Bakterie jelitowe odpowiedzialne za syntezę między innymi B12 mieszkają dopiero w jelicie grubym! A jak z pewnością pamiętacie z biologii – w tej części jelita witaminy nie podelgają już wchłanianiu i zostają wydalone. Niestety. 

Co innego witamina B12 spożyta wraz z dietą bądź suplementem – jej wchłanianie rozpoczyna się już w jamie ustnej (przy udziale śliny) – połączona z białkiem R wpada dalej do żołądka – aby tym razem połączy się z wcześniej wspomnianym czynnikiem wewnętrznym Castle’a i taki kompleks wchłania się w jelicie cienkim. Stąd niedobór czynnika Castle’a w żołądku to kolejny istotny czynnik ryzyka niedoboru B12 – a dochodzi do tego w przypadku choroby autoimmunologicznej Addisona-Biermera czy gastrektomii. Poprzez krążenie wrotne witamina B12 trafia do wątroby i, w teorii, taki zapas powinien nam wystarczyć na 1-2 lata. Jednak moim zdaniem to zbyt ryzykowne, by na tym polegać, gdyż nigdy nie mamy pewności ile tak naprawdę mamy zmagazynowanej witaminy B12 w wątrobie, zresztą przyczyn niedoboru jest tak wiele, że sporej części z nich możemy nawet nie być świadomi, np. uszkodzenie błony śluzowej żołądka związane z infekcją Helicobacter pylori lub resekcją żołądka, oczywiście niedostateczna podaż tej witaminy zwłaszcza – u wegetarian i wegan, jak i  dzieci matek – wegetarianek czy weganek. Często niedobór B12 wstępuje u osób nadużywających alkoholu. Dalej – różnego rodzaju schorzenia jelita cienkiego – zapalenie jelita, resekcja jelita czy uchyłkowatość jelita;  obecność pasożytów, które konkurują o Bdwanaście – i tutaj taki główny chętny na B12 to bruzdogłowiec szeroki. Stosowanie niektórych lekarstw zubaża również tę witaminę, ale powinni o nią zadać również osoby stosujące metforminę w przypadku leczenia insulinooporności, czy kobiety stosujące antykoncepcję doustną. Ryzykiem niedoboru kobalaminy jest także  współistniejąca niedoczynność trzustki. Generalnie jest wiele innych sytuacji, w których B12 może nam brakować. 

Zastanawiacie się pewnie, jakie są objawy kliniczne niedoboru kobalaminy?

Typowe  objawy niedokrwistości, takie jak osłabienie, gorsza tolerancja wysiłku, duszności czy niewydolność krążenia. Objawem może być też blado-szarawo-żółta cera. W wynikach morfologii możemy zobaczyć makrocytozę erytrocytów – czyli jest to informacja, że wielkość czerwonej krwinki przekracza normę – i mówi o tym głównie parametr MCV w moroflogii. Często towarzyszy  również małopłytkowość i leukopenia. No i oczywiście warto wrócić na wcześniej wspomnianą podwyższoną homocysteinę czy kwas metylomalonowy (MMA) czy Holotranskobalaminę II (Holo-TC),  choć to trudniej dostępne badania. Warto oczywiście oznaczyć także poziom całkowitej witaminy B12 we krwi, ale jak chociażby jesz dużo glonów, z analogami B12, to całkowity poziom witaminy B12 może być fałszywie dodatni. 

Ciekawym objawem niedoboru B dwanaście może być tzw. „bawoli język” – w wyniku zaniku błony śluzowej języka, ew. utrata smaku.

Jak już wcześniej wspomniałam, B12 odgrywa istotną rolę w prawidłowej pracy układu nerwowego. I tutaj kolejna ciekawostka – niedobór B12 i wzrost poziomu homocysteiny pośrednio może być istotnym czynnikiem ryzyka rozwoju choroby Alzheimera. Co więcej, objawy neurologiczne mogą się rozwinąć bez objawów anemii nawet w 20 do 30% przypadków!

Z perspektywy psychiatrycznej – w przypadku niedoboru B12 możemy spodziewać się takich zaburzeń, jak niepokój psychoruchowy, łagodne zaburzenia pamięci, depresja, zaburzenia psychotyczne i demencja.

Niedobór kobalaminy i kwasu foliowego stwierdza się u… 1/3 pacjentów psychiatrycznych. Okazuje się, że depresja oporna na tradycyjne leczenie może być właśnie wynikiem niedoboru B12. Wyprowadzenie ze stanu skrajnego niedoboru B12 wymaga iniekcji domięśniowej a potem przez długi czas podawania dawek dużo większych, niż RDI czy Recommended Daily Intake, a po polsku zalecane dzienne spozycie. Oczywiście, o sposobie leczenia i dawkowaniu decyduje lekarz i nie wolno tego robić na własną rękę. Jest cała masa badań potwierdzająca, że niedobór witaminy B12 i kw. foliowego połączony z wysokim poziomem homocysteiny – powoduje pojawienie się oraz progresję otępienia naczyniopochodnego oraz choroby Alzheimera.

Warto pamiętać, że przy diagnostyce niedoboru witaminy B12 istotne jest oznaczanie stężenia kwasu foliowego w surowicy, gdyż bierze on udział w tych samych procesach metabolicznych, a także warto oznaczyć homocysteinę – zwłaszcza jeśli jesteśmy w grupie ryzyka osób narażonych na niedobór B12. 

Istnieją doniesienia o wzroście ryzyka niedoboru witaminy B12 z wiekiem. Dotyczy to około 5% osób w wieku od sześćdziesięciu pięciu do siedemdziesięciu czterech lat, 10% osób w wieku 75 lat i starszych, ale już według innych źródeł występuje u nawet 15% osób powyżej 65. roku życia. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest pogorszenie wchłaniania kobalaminy z żywności.

Istotnym źródłem witaminy B12 są produkty odzwierzęce, zwłaszcza wątróbka, co już wiecie, i mięso. Jeżeli jesteś na diecie wegetariańskiej, a zwłaszcza wegańskiej – powinieneś suplementować witaminę B12.

Z suplementu witaminy B12 wchłania się zaledwie kilka %(!), dlatego sugerowana dawka profilaktyczna dla osób, które nie mają odpowiedniej ilości witaminy B12 w diecie (weganie, wegetarianie) wydaje się być od 100 do 250 mikrogram na dzień, jednak w niektórych przypadkach może okazać się konieczność personalizacji suplementacji, w zależności od czynników dodatkowych i współistniejących zaburzeń zdrowotnych. 

Osoby z zaburzeniami metylacji, co można zbadać poprzez badania genetyczne, a także która towarzyszy niektórym zaburzenim zdrowotnym  – powinny suplementować metylokobalaminę, czyli metylowaną formę witaminy B12. 

Pamiętaj jednak aby suplementację zawsze dobierać wraz ze specjalistą 😉

 

Jeśli chcesz ten odcinek obejrzeć w formie video, znajdziesz go pod tym linkiem:

https://youtu.be/V4VHbPMJqZU


Żródło: 

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/23183296/

http://www.czytelniamedyczna.pl/3291,niedobor-witaminy-b12-jako-czynnik-rozwoju-procesu-otepiennego.html

https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2376267/

https://pubmed.ncbi.nlm.nih.gov/10552882/

Facebook
Instagram
[instagram-feed]
Archiwum