Co robi z Tobą stres?

Nie stresuj się tak – możemy usłyszeć takie rady na każdym kroku. W końcu nie od dziś wiadomo, że stres może zniszczyć nam zdrowie i życie. Ale pozbyć się zupełnie stresu z życia – nie da się. W zasadzie to krótkotrwały stres jest przydatny, działa mobilizująco na organizm. Ale z tym przewlekłym jest już nieco gorzej… 

Jesteśmy mocno zestresowanym narodem. Co piąty polak deklaruje, że codziennie dotyka do stres. Częściej są to kobiety, ale różnica jest stosunkowo niewielka. Co pewnie nikogo nie zdziwi, prawie pięździesiąt procent Polaków uważa poniedziałek za najbardziej stresujący dzień tygodnia, a prawie osiemdziesiąt procent deklaruje, że ma wtedy słabe samopoczucie. Cóż, to też powinno wzbudzać refklesję na temat pracy, do której się wtedy chodzi i która tyle stresu nam dostarcza – ale to oczywiście jest już kwestia indywidualna.

W wyniku stresu pojawia się przewlekłe uczucie zmęczenia, kłopoty z koncentracją czy nadmierne łaknienie – nikogo już chyba nie dziwi fakt, że bez opanowania przewlekłego poziomu stresu w życiu ciężko zrzucić zbędne kilogramy, a przytyć – szalenie łatwo. Dodatkowo człowiek zestresowany to człowiek wiecznie zirytowany, rozdrażniony i patrzący na świat pesymistycznie. 

Powody przewlekłego stresu, bo o nim mowa, mogą być różne. Od problemów ze zdrowiem, zwłaszcza osób nam najbliższych czy toksycznych relacji – po problemy finansowe czy znienawidzoną pracę. 

Konsekwencje zdrowotne stresu są nieciekawe. Przewlekły stres angażuje całe ciało. Jak już wspomniałam, krótkotrwały stres ma działać mobilizująco, zwłaszcza w chwili zagrożenia. Akcja – reakcja. Jesteś gepardem – widzisz antylopę – biegniesz za nią, żeby ją upolować – doganiasz, zabijasz i tyle. Po stresie, czas na relaks. Ale człowiek ma te chochliki w głowie, które każą nam ciągle analizować, myśleć, odtwarzać nieprzyjemne sytuacje w kółko. A organizm ciągle reaguje tak, jakby na horyzoncie była antylopa. I tak przez większość dnia. A tak być nie powinno. Bo po polowaniu następuje akcja-regeneracja. A u przewlekle zestresowanego człowieka występuje ciągle tylko: akcja. A jak regeneracja słabiutka, to i zdrowie liche. 

 

Odpwowiedź na stres angazuje cały organizm, a głównie obciążaony jest układ nerwowy, hormonalny i odpornościowy. Między układem nerwowym a odpornościowym jest bardzo silne powiązanie, istnieje nawet nauka łącząca działanie tych dwóch układów, biorąca pod uwagę wpływ naszej psychiki na ciało. nazywa się psychoneuroimmunologia. Wracając – korelacja wymienionych wcześniej układów: nerwowego, odpornościowego i hormonalnego jest bardzo silna. A jak pewnie wiesz, nasz mózg nie za bardzo odróżnia wyobrażenia i myśli od sytuacji prawdziwej. Brzmi dziwnie? To wyobraż sobie teraz rozkrojoną cytrynę…

i co, pracują ślinianki? No właśnie. Podobnie jest ze stresem. Niezależnie od tego, czy właśnie czeka Cię ważne wystąpienie, czy po raz setny odtwarzasz rozmowę, która bardzo Cię zdenerwowała – organizm obie te sytuacje potraktuje jako stres.

Do krwi wydzielane są tak zwane hormony stresu – między innymi adrenalina i kortyzol. One mają wprowadzić organizm w stan gotowości. Ale co, jeśli ten stan gotowości nie mija? Przewlekle zamiast wzmacniać – działa osłabiająco i wyniszczająco na układ odpornościowy. Pojawiają się zaburzenia pracy układu sercowo-naczyniowego.  Zwiększa się ryzyko chorób metabolicznych, w tym pogarsza się insulino- i leptynowrażliwość. Hormony stresu ponadto utrzymują wysoki poziom cukru we krwi. A ten, przewlekle, jak wiadomo uszkadza naczynia krwionośne i prowadzić może do cukrzycy.  Ale jednocześnie kortyzol wycisza działanie układu odpornościowego, czyli nie ma co się dziwić, że stale chorujesz.  Pod wpływem stresu zostaje zahamowana między innymi aktywność limfocytów T, dlatego ta łatwo o infekcje. A jeśli jesteś astmatykiem, możesz spodziewać się zaostrzeń choroby, gdy stale się stresujesz. Ale stres też hamuje pracę układu trawiennego. Ciągle się stresujesz a jednocześnie doskwiera Ci problem jelita drażliwego czy SIBO? Cóż… Może warto zająć się najpierw prawdziwą przyczyną Twoich problemów jelitowych… Ale to nie wszystko.

Przewlekle podniesione hormony stresu to zaburzenia układu rozrodczego – problemy z miesiączkowaniem czy niskim testosteronem to chleb powszedni osób wiecznie zestresowanych. Tym samym pojawiają się problemy z płodnością – zestresowanym ludziom będzie ciężko starać się o dziecko – organizm ma teraz ważniejsze rzeczy na głowie, niż dbanie o dobrą płodność. Organizm walczy teraz o przetrwanie, w końcu codziennie uciekasz przed tym gepardem. Jak się kiedyś zatrzymasz i nie wyniszczysz w międzyczasie doszczętnie organizmu – to wtedy dopiero organizm przywróci funkcje rozrodcze. Może przywróci.  Nie jest też tajemnicą, że mózg również będzie tu szwankował – wyższe jego funkcje, takie jak analizowanie, zapamiętywanie czy uczenie się – będą mocno osłabione. Ponadto niestety, ale dochodzi również do zwiększonego ryzyka chorób neurodegeneracyjnych, w tym do choroby Alzheimera. Regeneracja tkanek, w tym wolniejsze gojenie się ran to kolejny obszar, gdzie można spodziewać się słabych rezultatów, gdy ciągle towarzyszy CI stres. Nie sposób zapomnieć o narządzie ruchu. Napięciowe bóle kręgosłupa, bóle głowy, migreny – to zdecydowanie ważne sygnały, które wysyła zestresowane ciało. No i w końcu… stres może mieć również niemały wpływ na powstawanie nowotworów.

Uff. Nie wiem jak Ty, ale dla mnie sprawa brzmi bardzo poważnie. 

Z japońskich badań wynika, że ludzie w ponad 40% stresują się sprawami, które kiedyś się wydarzyły, w ponad 40% – sprawami, które nigdy się nie wydarzą, a tymczasem tylko 8% problemów, o których rozmyślają, pojawi się naprawdę! Jedna kwestia to nadmierne i zbędne analizowanie, a druga to oczywiście faktyczne problemy, z którymi przychodzi nam się zmierzyć, a na które wpływu nie mamy – jak chociażby wcześniej wspomniane poważne problemy zdrowotne kogoś z członków rodziny.

Od części stresujących kwestii nie uciekniemy, ale ważne jest, aby nauczyć się radzić sobie z tym stresem, nauczyć się na niego reagować. Jak to zrobić?Odpowiedzi może być wiele, ale jest kilka technik, które są spradzone i skuteczne. 

Jedna to trening uważności. Nauka bycia tu i teraz, obserwacja chwili.Wiem, to mało sexy w dzisiejszych pędzących czasach. Ale trening uważności może dać Ci naprawdę wiele i jest na potwierdzenie tego faktu coraz więcej badań naukowych. Jest cś takiego jak Program MBSR – Mindfulness Based Stress Reduction, czyli redukcja stresu metodą uważności, która zajmuje się nauką o tym, jak wyciszyć reakcję stresową, by odzyskać dostęp do swoich zasobów intelektualnych. Technika praktykowana na kursie to świecka medytacja uważności, czyli ćwiczenia ze świadomego kierowania uwagą i kontroli nad nią.

Wracając do praktyki uważności, którą możesz wdrożyć na co dzień, samodzielnie –  jest to całkiem proste. Tak naprawdę na początek to kwestia wpisania w grafik, że: to jest piętnaście minut na moje uważne picie kawy z samą sobą w kawiarni i nie myślenie o niczym. Skupianie uwagi tylko na tym jak ta kawa smakuje. Albo to jest mój czas na zabranie się na spacer, do parku. Wsłuchanie się w swój oddech, obserwacja ludzi czy ptaków chodzących po parku. Ważne w uważności jest nie wchodzenie w romans z mózgiem podsyłającym myśli do rozkminiania. Obserwuj te myśli, ale nie angażuj się w to. Tym razem odrzucaj te randki, pozostając wiernym swoim romansowaniu z oddechem czy ze spożywaną właśnie kawą. Masz chyba piętnaście minut dziennie, żeby trenować uważność? Jestem przekonana, że tak.

 

Kolejna kwestia to kontakt ze zwierzakami. I to też nie jest żadne bro-science, a obecność futrzaków w naszym domu  czy generalnie regularny kontakt z nimi świetnie obniża hormony stresu, ciśnienie krwi i zmniejsza ryzyko problemów związanych z układem krążenia. O wpływie futrzaków na samopoczucie nie musze chyba nikogo przekonywać – bo tak, to takie naturalne poprawiacze humoru, zawsze i wszędzie!

Po trzecie – popraw jakość swojego snu. Bez dobrego snu nie masz szans na dobre samopoczucie i dobre zdrowie, a Twoja reakcja na stres będzie niewspółmierna. Nadwrażliwość to typowe u osób niewyspanych., człowieka wyspanego trudniej wytrącić z równowagi. No i Mamy tu błędne koło – przez stres nie możemy spać, a bez odpowiedniej ilości snu stresujemy się bardziej. Jak zatem lepiej spać?

Po pierwsze wieczorem blokuj światło niebieskie – najlepiej poprzez filtry blokujące światło niebieskie z ekranów monitorów i komputerów. Możesz użyć też czerwonych okularów, które blokują światło niebieskie najskuteczniej – dzięki czemu Twój sen  będzie lepszej jakości. Oczywiście idealnym byłoby wyciszanie się przed snem np. z książką, bez urządzeń elektrycznych, ale wiem, że to nie zawsze się udaje. Kolejna kwestia, jaką możemy poprawić sobie jakość snu to spożycie na noc magnezu bądź tymczasowo melatoniny, jeśli problemy ze snem towarzyszą od dawna. W ciągu dnia natomiast można skorzystać też z adaptogenów, które mają działanie kojące na układ nerwowy, dzięki czemu i sen powinien być dużo lepszy. Tradycyjnie moje sugestie konkretnych preparatów znajdziesz w opisie filmu.

I po czwarte – zadbaj o aktywność fizyczną, a zwłaszcza taką na świeżym powietrzu, w otoczeniu natury. Mówi się już nawet coraz powszechniej, że cierpimy na deficyt natury. Wkrótce pewnie będą na to leki 😉 A tak poważnie, to podobnie jak kontakt ze zwierzętami, tak i kontakt z naturą wycisza i uspokaja. A intensywny spacer dodatkowo pomoże dotlenić organizm i zapewni dawkę endorfin – a te są skutecznym pogromcą stresu.

To co, do dzieła! Nie ma co być wiecznie marudnym kłębkiem nerwów, bo szkoda życia!

Facebook
Instagram
[instagram-feed]
Archiwum