Sok owocowy dla dziecka. A po co? - Daria Łukowska

Bardzo mnie cieszy zmiana w zaleceniach żywieniowych, jaką wprowadziła w ostatnim czasie Amerykańska Akademia Pediatrii. Mianowicie na tapet został wzięty SOK OWOCOWY. Wcześniej nie był zalecany dla dzieci, które nie ukończyły 6. roku życia. Obecnie proponuje się, aby dzieci przed ukończeniem pierwszego roku życia nie sięgały po ten kolorowy „napój”. 

Utarte przekonanie, że sok owocowy jest analogiem dla całych owoców to mit, który już dawno powinien przejść do lamusa. Dlaczego?

Sok owocowy jest pozbawiony błonnika. Sok owocowy pasteryzowany jest dodatkowo pozbawiony dużej ilości witamin. Owoce są bogate w cukier – i nie ma w tym nic złego – dopóki jemy je w całości. Wtedy poza cukrem dostarczamy dużą ilość niezbędnego, naturalnego błonnika oraz witamin i mikroelementów. Owoców też nie zjemy dużo, bo nasz żołądek jednorazowo aż tyle nie pomieści – w przeciwieństwie do soku, którego bez problemu możemy na raz wypić sporą ilość. W wyniku tego dostarczasz jednorazowo dużo cukru, bez błonnika – a więc cukier w czystej postaci, „rozpuszczony w wodzie”, ze śladową ilością witamin. Będzie to powodowało wysokie skoki poziomu cukru we krwi, co jest niekorzystne dla zdrowia i może powodować długoterminowo problemy z gospodarką węglowodanową jak insulinooporność czy cukrzyca, co doprowadzi dalej do problemów z masą ciała i układem krążenia. Pijąc sok owocowy – łatwo jednorazowo wypić dużą dawkę kalorii, nie odczuwając przy tym sytości. W końcu to tylko sok – traktujesz to jako dodatek do posiłku. Ale już 1 litr soku pomarańczowego dostarczy ponad 400 kcal oraz 90 g cukrów prostych, co daje równoważność 90 g cukru białego – 7,5 łyżek! Nadmiar kalorii to nadmiar kalorii – odłoży się w postaci tkanki tłuszczowej (no chyba że jesteś sportowcem i potrzebujesz dużej dawki kalorii czy szybkiego uzupełnienia węglowodanów po ciężkim treningu – ale to inna bajka).  Jeżeli chcesz ugasić pragnienie – zrób to wodą, a owoc zjedz. Ani Ty, ani tym bardziej Twoje dziecko nie potrzebujecie do pełni zdrowia soków owocowych.

Jeżeli tak ważne jest dla Ciebie, aby napić się soku – zwróć uwagę aby to był sok nie z koncentratu, najlepiej świeżo wyciskany, bez sztucznych dodatków. (Chociaż tutaj zalecają dzieciom sok pasteryzowany ze względów bezpieczeństwa, gdy sok kupujemy w niepewnym miejscu.) Jednak to niczego nie zmienia – to dalej woda z cukrem, z tym że sok świeżo wyciskany może dodatkowo mieć więcej witamin.

Wyjątkiem może być zalecenie np. popijania suplementów żelaza (gdy jest niezbędne do zastosowania według lekarza) sokiem pomarańczowym – gdyż żelazo lepiej wchłania się w towarzystwie witaminy C. Ale takich wyjątków nie ma za wiele.

Czym innym będzie smoothie – to zmiksowane owoce, często z dodatkiem zieleniny, tłuszczów, jak siemię lniane czy mleko kokosowe czy odżywki białkowej jako źródło białka. Owoce tutaj są zmiksowane w całości, razem z błonnikiem – i jest to dużo lepszy wybór niż sok. Smoothie może stanowić dobrze zbilansowany posiłek, bogaty w witaminy i składniki mineralne, a także błonnik. Będzie sycący – w przeciwieństwie do soku klarownego z owoców.

Nie mówię tu o skrajnościach – nikomu szklanka soku raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Nie widzę jednak miejsca (ani sensu) w codziennej diecie na soki owocowe. A już szczególnie soku owocowego nie powinniśmy przedstawiać jako jednego z elementów dobrze zbilansowanej diety. Sok to również napój. To nie płyn do gaszenia pragnienia jak woda. To słodka przekąska i w większości przepadków – zbędna. Jeśli chcemy budować zdrowe nawyki u dziecka czy u siebie {a zawsze warto zacząć od siebie} – to zacznijmy od gaszenia pragnienia wodą, nie słodkimi napojami, nawet jeśli miałby to być super-eko sok owocowy wyciśnięty super-wolnoobrotową-wyciskarką za miliony monet. 🙂

Źródło:

http://www.health.harvard.edu/blog/new-recommendation-no-fruit-juice-children-year-2017052311786