Dwa lata strony i mój żywieniowy roller coaster - Daria Łukowska

Dwa lata. Tak wiele się wydarzyło 🙂 Ale między innymi dwa lata temu założyłam stronę „Fitnesska na roślinach”.

Skąd pomysł? Chciałam spróbować diety roślinnej. Od dłuższego czasu wyeliminowałam nabiał i jaja, pozostało tylko mięso, którego miałam nadmiar w diecie, byłam akurat w trakcie przygotowań do zawodów fitness. Z dnia na dzień po zawodach wywaliłam mięso z diety i tak zrodził się pomysł „Fitnesski na roślinach”. Motyw był początkowo jeden – zdrowie. I tak pisałam – trochę o sporcie, trochę o żywieniu, trochę moich przemyśleń. Teksty były luźne, pisane od serca. I tak z tygodnia na tydzień ilość odbiorców się powiększała. Dieta była smaczna, całkiem dobrze współgrała z moimi treningami. Nie uporządkowała jednak niektórych moich problemów ze zdrowiem – co już teraz wiem – że jednak to nie tylko dietoterapia ma znaczenie. Coraz więcej słyszałam o protokole paleo – że przy moich problemach ze zdrowiem powinnam wyeliminować strączki, pestki, orzechy… Nie chciałam wracać do mięsa, spróbowałam więc diety surowej, wysokowęglowodanowej roślinnej. Dieta bardzo smaczna, ale wciąż coś było nie tak. Po wielu rozmyślaniach, wielu nocach pełnych przemyśleń i rozmów, stwierdziłam że chcę spróbować p r o t o k o ł u  paleo (AIP). Celem było wprowadzenie mięsa „dobrej jakości” oraz do tego większej ilości tłuszczów, poza tym warzywa i owoce. No i tona suplementów. Znalazłam potencjalne źródła dobrej jakości produktów i spróbowałam. Po 1,5 roku bez produktów odzwierzęcych nie było to łatwe, przyznaję. Ale zafiksowana na cel, jakim było odzyskanie zdrowia, jakoś się przełamałam. Początkowo było wszystko ok – starałam się – dobrej jakości produkty, regularne posiłki. Sylwetka się nawet poprawiła jako efekt uboczny. Samopoczucie – początkowo lepsze, ale tylko początkowo. Jak się okazało, część wyników w badaniu krwi się poprawiła – ale niewielka część. Szybko zaczęłam wątpić – że to jest sposób na całkowite cofnięcie objawów. Można maskować objawy niektórych chorób – ale czy cofnąć? Ja chciałam więcej – ciągle chcę więcej. Poza tym coraz trudniej było mi pozyskiwać produkty tylko dobrej jakości a nie chciałam przykładać ręki do masowej hodowli i jedzenia mięsa z marketu. Więc wróciłam do poszukiwania innej drogi – znów w kierunku diety surowej, postów leczniczych. Łącznie na protokole byłam pół roku, pod koniec roku 2015 wróciłam znów do diety surowej wegańskiej, następnie po prostu do 100% roślinnej, zastanawiając się ciągle co dalej.

Spróbowałam trzech dni na sokach warzywno – owocowych, wyciskanych we własnej wyciskarce wolnoobrotowej – świetne samopoczucie, po 3 dniach twarz i zresztą całe ciało – wyraźnie bez opuchnięcia i zbędnej wody podskórnej. Ta forma jednak na tą chwilę była dla mnie zbyt uciążliwa, czasowo ciężka do realizacji.

Zastanawiałam się więc dalej. Im więcej wiem na ten temat – na temat naturalnego żywienia i procesów samoleczniczych naszego wspaniałego ciała – tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu że to nie chodzi o to by jak najbardziej uregulować wszystko i pilnować się, ważyć produkty, dostarczać tonę suplementów. Organizm nie jest głupi. Wierzę, że dając mu do tego odpowiednie pole – wycofując się na chwilę od natarczywego pomagania mu wyizolowanymi hormonami, tonami suplementów, nadmiarem żywności p/zapalnej, p/nowotorowej, p/depresyjnej itepe – dając mu ODPOCZĄĆ – on sam włączy procesy naprawcze. Wierzę w to z całych sił – i wierzę w głodówkę (odpowiednio przeprowadzoną, najlepiej pod kontrolą personelu medycznego). Na tą chwilę postanowiłam spróbować odmiany postu, czyli diety warzywno – owocowej dr Dąbrowskiej. Więcej o nim w kolejnym wpisie – post będzie trwał 42 dni. Potem jeszcze trochę czasu na wychodzenie. Nie wiem czy jest odpowiedni moment – bo zaraz majówka, wyjazdy do znajomych i wiele innych okazji. Ale czy jest na co czekać? Ja czuję, że właśnie teraz chcę spróbować. I właśnie teraz, jak nigdy dotąd potrzebuję Twojego wsparcia! 🙂 Wierzę, że mi się uda i za 42 dni będę pisać post podsumowujący post 🙂 Trzymaj kciuki!

10498161_1505837832984989_1794169630931970272_oLOGO czarne PNG

A Fitnesska na roślinach – cóż – na zawsze już będzie mnie identyfikować 🙂 Dieta roślinna czy w 100% czy nie, zawsze już będzie odgrywała ogromną rolę w moim życiu – bo nie potrafię już inaczej 🙂 Wierzę w moc żywienia opartego głównie o produkty roślinne. Dla hejterów wysyłam dużo dobrych emocji, by przebiły te negatywne. Czasem warto dwa razy się zastanowić, zanim się kogoś oceni powierzchownie.

Co było, się nie odstanie – nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem (chyba, że kokosowym ;-))

Ja wysyłam dobro – bo chcę, by wracało.

Trzymaj kciuki za mój post! Peace!

12919411_1181106101902625_756653472_o

Z pomocą na najbliższe 42 dni przyszedł mi catering „Przełom w odżywianiu”, dzięki czemu post dr Dąbrowskiej będzie łatwiejszy w realizacji – za co jestem cholernie wdzięczna !

Na bieżąco – codziennie wieczorem – zamierzam prowadzić dzienniczek – relację 🙂

Zapraszam do śledzenia na moim Fp! 🙂

Daria