Czego lepiej nie robić na siłowni? - Daria Łukowska

No dobrze. Wiesz już, że siłownia to nie jest teren zakazany. Teraz pora wdrożyć się w pewne zasady i reguły, które panują w tym pełnym testosteronu miejscu. Wybierasz się na siłownię? Zapomnij więc o różowych, seksownych legginsach i najnowszym numerze ulubionej gazety, którą zamierzałaś przeczytać podczas ćwiczeń na orbitreku. Czego lepiej NIE robić na siłowni?

Kiedy już wiesz z poprzedniego artykułu jak dumnym krokiem wkroczyć na strefę treningu siłowego w fitness klubie (jeżeli nie – KLIK), czas teraz abyś poznała NIEPISANE ZASADY obowiązujące w tym miejscu. To jest poważna sprawa. Jeżeli nie chcesz narazić się na nieprzyjemności ze strony starych wyjadaczy żelastwa, lepiej abyś się do nich stosowała. Inaczej nadmiar testosteronu spowoduje wylew agresji na twoją skromną osobę i jeszcze w wyniku stresu zrobisz sobie krzywdę sztangą. Ok, zgrywam się troszeczkę. Ale poważnie, warto znać kilka reguł, dzięki którym wszyscy żyją niemalże w symbiozie, czerpiąc korzyści z owocnych treningów. No dobrze, więc teraz pokrótce postaram się zaprezentować kilka niepisanych zasad, które pomogą ci odnaleźć się w gąszczu żelastwa. Ready, steady? Go!
1. Po pierwsze, dbaj o PORZĄDEK
Postaraj się zawsze odnieść po sobie sprzęt na miejsce oraz zdjąć obciążenie ze sztangi. Szczególnie, jeżeli nie oszczędzałaś na ciężarach. Osoba, która chciałaby po tobie skorzystać, nie do końca musi mieć tyle siły, aby się tego pozbyć oraz będzie marnowała swój treningowy czas na robienie czegoś, co nie należy do jej obowiązków. Skoro zrobiłaś tak ciężki trening, że nie jesteś w stanie odnieść ciężaru na miejsce – to zmniejsz lepiej ciężar następnym razem – w domu możesz po sobie nie sprzątać, ale tu już niekoniecznie.
2. Zajmowanie maszyny/sprzętu

Jeżeli ćwiczysz w kilku seriach, w przerwach zejdź z maszyny lub podziel się sprzętem – gdy ktoś zapyta czy możecie robić na zmianę korzystając z tego samego urządzenia, spróbujcie dojść do kompromisu. Nie siedź ostentacyjnie w przerwie pomiędzy seriami na sprzęcie bawiąc się telefonem czy czytając gazetę (popularny widok kobiet na maszynie do odwodzenia nóg!). Skup się na treningu, czas na udostępnianie statusu że właśnie jesteś na siłowni nie jest wprost proporcjonalny do jakości treningu. Przykro mi.
3. Nie rzucaj ciężarami

Tu sprawa ma się podobnie, jak w punkcie powyższym. Czasem jest uzasadnione. Ale tylko czasem. Tylko 1/100 tego, co zazwyczaj ćwiczy się na siłowni. Ale w większości przypadków nie jest to konieczne. Nie masz siły odłożyć ciężaru? Może zwolnij z progresją ciężaru i cofnij się do mniejszych obciążeń, zanim rozwalisz połowę sprzętu na siłowni i zrobisz dziurę w podłodze. Za dużo filmów o kulturystach? Nie, rzucanie na ziemię ciężarów po każdej serii to nie jest droga na skróty do większych mięśni.
4. Ciszej!

Prawidłowe oddychanie wspomaga dźwiganie ciężarów, tu nie wątpię. Przy ćwiczeniu na ciężarach maksymalnych, czasem i krzyk jest wskazany – ok. Ale, gdy widzę, jak ktoś niezależnie od ciężaru i niezależnie od rodzaju ćwiczenia krzyczy jakby go zarzynali, to krew mnie zalewa. Momentami czuję się jakbym była zawieszona gdzieś w przestrzeni, pomiędzy rzeźnią dla zwierząt, a filmem pornograficznym (sic!). Jeżeli masz potrzebę zwrócić swoją uwagę, zrób to w inny sposób, a tu postaraj się ograniczyć swoje głosowe obnażenie do tych faktycznie niezbędnych momentów. To jest po prostu męczące dla innych, szczególnie tych którzy trening traktują jako odskocznie od codziennego życia w biegu i hałasie.
5. Telefon komórkowy zostaw w szatni

Fajnie, że wczoraj byłaś na imprezie albo że umówiłaś się na randkę z tym kolesiem z drwaloseksualną brodą. Ale nie musisz o tym opowiadać przez telefon przy wszystkich na głos na siłowni. Nie wiem skąd u niektórych takie ogromne parcie na sprzedawanie swojego życia prywatnego przez telefon w miejscach publicznych. Nie wiem i pewnie się nie dowiem, ale skoro jesteś jedną z takich osób, proszę uszanuj to że inny przychodzą tu poćwiczyć i odstresować się po całym dniu, w tle słuchając dobrej muzyki, a nie twoich prywatnych dramatów.
6. H jak Higiena

Wydaje Ci się że się nie pocisz? W takim razie tylko ci się wydaje. Niezależnie od intensywności treningu, polecam używanie antyperspirantu. I to nie trosce o ciebie, a o innych i ich nosy. A po treningu warto wyprać ciuchy. Tak, po JEDNYM treningu. Nawet jak robisz dwa treningi jednego dnia – zmień ciuchy. Nic nie da to, że już wyschły. Ani to, że je przewietrzysz. One najprawdopodobniej już śmierdzą. Upierz. I załóż nowe. Daj oddychać pełną piersią innym.
7. Dress code

Kwestię ubioru poruszałam już w poprzednim artykule, ale raz jeszcze grzecznie o tym przypomnę. Estetyka powinna być jako tako zachowana. Nie obowiązuje tutaj sztywny „dress code”, jednakże nie mam ochoty zarówno oglądać prześwitujących pośladków jak i wylewającego się tłuszczyku spod za krótkiej lub zbyt obcisłej bluzki. Ty pewnie też nie. Ubierz coś, w czym się czujesz komfortowo, co nie jest za ciasne ani za luźne. I co pozwoli ci na w miarę swobodny ruch. Pokaz mody to nie ten adres. A obcisłe termoaktywne koszulki zostaw sobie na okres lepszej formy
8. Nie zapominaj o ręczniku

Używaj ręcznika, gdy korzystasz ze sprzętu. Ja nie lubię tarzać się w czyimś pocie, a ty? Jak zapomnisz ręcznika, użyj papierowych ręczników i płynu do dezynfekcji, dostępnego zazwyczaj na każdej siłowni, i wyczyść po sobie miejsce pracy.
9. Nie śmieć!

Wypiłaś całą butelkę wody? Ok, fajnie, że dbasz porządnie o nawodnienie organizmu w trakcie ćwiczeń. Ale śmietnik jest na pewno niedaleko, rozejrzyj się tylko. Zabierz ze sobą śmieci, nikt nie ma ochoty potykać się potem o puste butelki podczas swojego treningu.
10. Nie gadaj tyle!

Masz nadmierną ochotę zagadać? Wymienić parę słów jest fajnie, poznać nowe osoby tym bardziej. Ale gdy widzisz, że ktoś chce porządnie poćwiczyć, odciąć się od rzeczywistości ze słuchawkami na uszach, widocznie ma taki humor i taką potrzebę. Nie przeszkadzaj na siłę. I błagam, gdy widzisz kobietę na siłowni, pozbądź się tego szyderczego uśmiechu i pajacowania wraz ze swoim kolegą/koleżanką. Każdy ma prawo ćwiczyć ze sztangą, a nadmiernym rozpraszaniem i rzucaniem głupich tekstów na pewno nie zaimponujesz. Zajmij się lepiej swoim treningiem. No, ewentualnie uprzejmie możesz zapytać, czy nie pomóc pani w asekuracji przy większym ciężarze;)

Ok. Mam nadzieję, że nie zniechęciłam nikogo do wejścia w świat żelastwa. Jak odnaleźć się w gąszczu sztang i hantelek, przeczytasz w poprzednim artykule. A ja na zakończenie dodam tylko, że niezależnie od tego, czy chcesz zgubić tłuszczyk i wysmuklić ciało, nabrać masy mięśniowej, podreperować bolące stawy czy podnieść swój poziom treningu w innym sporcie na wyższy poziom – siłownia jest twoim przyjacielem. Obawy o „rozpakowaniu się” od porządnego treningu siłowego wsadź między bajki. Bez odpowiedniej diety ukierunkowanej na nadmierny wzrost masy mięśniowej kulturystką się nie staniesz. TO wymaga również wiele pracy i wyrzeczeń. A więc śmigaj po torbę i na siłownię, marsz! PUPA SAMA SIĘ NIE UJĘDRNI! 🙂